Nadzieja za 4 zł – czyli Polacy kochają lotto

Mało kto nie słyszał chyba o naszym polskim monopoliście na rynku gier losowych i zakładów wzajemnych, czyli o wsławionym w bojach LOTTO. Kto z nas nie marzył o tym, by wysłać jeden los, odczekać kilka godzin na losowanie, a następnie zaraz po szczęśliwym dla nas – wyciągnąć butelkę szampana i świętować wygraną. Dwa miliony? Pięć? Może dziesięć? Każda kwota byłaby zadowalająca. Rzeczywistość zdaje się być jednak zgoła inna.

Nawet jeśli wyślemy w teorii jeden kupon (w praktyce kilka) i z entuzjazmem odczekamy na wieczorne losowanie, stajemy przed pierwszym dylematem – i to wcale nie nad tym, na co wydać pierwszy milion- ale, czy aby na pewno oglądać emisję losowania. W razie przegranej, po co właściwie odbierać sobie szanse, po co się rozczarowywać. To wbrew ludzkiej naturze. A jednak.. Siadamy na sofie ze ściśniętym w ręku „biletem do bram szczęścia”.

Pierwsza liczba? Nic. Druga? Nic. Trzecia? .. Zniecierpliwieni przed wylosowaniem czwartej, lekko zdenerwowani wyłączamy odbiornik i wracamy do smutnej, szarej rzeczywistości. Czy na tym koniec? Nie, jutro kupimy następny zakład. Te same liczby, ta sama sytuacja.

Z perspektywy gracza, którym jestem już kilka lat, ta wykreowana rzeczywistość jest zupełnie schematyczna, nudnie powtarzalna, a mimo to wciągająca – a najbardziej pieniądze i kilka minut dziennie na bezproduktywne ślęczenie przed telewizorem w oczekiwaniu. Tylko na co?

Ludzie, już w samym momencie stania w kolejce przed kolekturą stawiają sobie złudne nadzieje. „Tym razem to na pewno będę ja” – myślą. Na tę chwilę jednak nie wiedzą, jak bardzo się mylą. Płacąc 3 czy 4 zł za zakład, nie tylko kupują bezwartościowy jak na razie kawałek karteczki, ale nabywają coś znacznie innego – nadzieję.
Ta nadzieja często kosztuje bardzo wiele. Są ludzie, którzy za nadzieję płacą setki złotych a ona nie staje się ich udziałem. Istnieją też inni, ich jest mniej – Ci, płacą raz na jakiś czas 3 zł, by nadzieja się urzeczywistniła. Generalnie, tak to wygląda.

LOTTO przyciąga mimo wszystko, nie tylko perspektywą wysokich wygranych, liczonych w milionach czy setkach tysięcy złotych. Warto zwrócić uwagę na niższe kwoty do zdobycia. Tutaj spektrum jest zdecydowanie bardziej poszerzone. Możemy wygrać od kilku, przez kilkanaście do nawet kilkuset i kilku tysięcy złotych.
Właśnie dlatego ponad połowa dorosłych Polaków gra w LOTTO – bo można wygrać, albo chociaż się odegrać.
Gramy, mimo że chyba żaden z nas nie słyszał o „lotto-milionerach”.